Tydzień temu znalazłam się w sklepie razem z Panem Małżonkiem. Zaciągnął mnie do półki z czekoladami.
A te nowe to już masz? – pokazał palcem.
Aaaa. Wielkanocne? Mam. Tej nie mam. – teraz mój palec wylądował na truskawkowej. -Możesz kupić.
I teraz mam też truskawkową. Pan Małżonek zje.
