Pionir to serbska fabryka czekolady. Strona Pionir www.pionir.rs
Od Nutshell dostałam opakowanie od czekolady mlecznej Galeb, jednej z czterech w serii.
Pierwsze opakowanie z Serbii w mojej kolekcji.
Pionir to serbska fabryka czekolady. Strona Pionir www.pionir.rs
Od Nutshell dostałam opakowanie od czekolady mlecznej Galeb, jednej z czterech w serii.
Pierwsze opakowanie z Serbii w mojej kolekcji.
Dwa duże opakowania Dairy Milk z Cadbury. Każde od 230 gramowej czekolady.
Pierwsza z logo olimpiady, z chrupkami.

Druga z nadzieniem „tureckim”. Od Nutshell
Marka Chateau jest produkowana w fabryce WIHA w miejscowości Halle w Niemczech. Czekolady te są sprzedawane w sklepach Aldi Nord. U nas często pojawiają się na bazarach. W tej samej fabryce powstają też czekolady Choceur dla Aldi Sud, Nussbeiser i Nussknacker.
Poniżej dwa opakowania od gorzkiej 50 % czekolady z całymi orzechami. Tabliczki 200 gramowe. Od Agaty.
Z roku 2006
Z roku 2012.
Mleczne batoniki pod marką Milki to Milkinis. Dużo mlecznego nadzienia malutko czekolady.

Para do arbuzowego to limonka. Czekolady miały płynne nadzienie. Limonkowa była smaczna, ale płynne nadzienie miało tendencję do wypłtwania. Szczególnie, gdy tabliczka była niedbale połamana.

Trafiłam na czekolady Vabene z Polomarketu wyprodukowane przez Millano. Wydanie piłkarskie.

Miniaturki Lindta w sześciu smakach ważą po 6 i 8 g. Spróbujesz po jednej i wyjdzie prawie pól tabliczki.


Przy okazji – pojawiły się nowe czekolady Lindt: miętowa i pistacjowa.
Czekolada mleczna wyprodukowana przez Wawel.

Przy okazji zajrzałam na nową stronę Wawelu http://www.wawel.com.pl/web/pl/
A tam: CZEKOLADY , BATONY , OFERTA JESIENNA , Limitowana seria ze sklepów firmowych
W blogu pomocniczym usiłuję zaznaczyć co już mam w kolekcji Wawel
Kuverture, cooking chocolate, cokolada na vareni czyli czekolada kuchenna ma służyć do dekoracji ciast jako polewa. Ta została wyprodukowana przez Solent w Niemczech dla Lidla.

Czekolada mleczna z nadzieniem mlecznym o smaku arbuzowym 30% i z owocowym nadzieniem o smaku arbuzowym. Na „ciepło” czyli w temperaturze pokojowej był to smak ogórka. Po schłodzeniu dało się wyczuć arbuz. Z edycji limitowanej. Nie wiadomo gdzie wyprodukowanej.

Nadzienie było płynne. Niedbale połamana czekolada zamieniła się w lep. Przykleiła się do opakowania i razem z nim do półki w lodówce. Całe szczęście to plastik i dało się je odratować. Po dokładnym umyciu z obu stron i wysuszeniu trafiło do kolekcji.